fbpx

Inspiracje

7 maja 2021
Tomasz Tołłoczko o spotkaniu z obiektywami Sigma z Serii “I”
#Obiektyw Sigma,
Tomasz Tołłoczko o spotkaniu z obiektywami Sigma z Serii “I”
Autor: Tomasz Tołłoczko

Tomasz Tołłoczko o spotkaniu z obiektywami Sigma z Serii “I”

Sigma “I” jest nie najlepsza…

Na pierwszy rzut oka powie tak każdy amator badania testów, wykresów i porównywacz cen, taki jak ja. Bo w istocie obiektywy z Serii “I”, to stałki, które nie są ani najjaśniejsze, ani najlżejsze, ani najtańsze. Także mimo niesamowitych osiągów w szybkości AF i ponadprzeciętnej ostrości, każdy z tych obiektywów znajdzie swój odpowiednik, który będzie albo minimalnie szybszy, albo ostrzejszy. Dlatego łatwo dojść do wniosku, jak powyżej i niechcący pominąć całą serię obiektywów, która jak dla mnie jest jednym z najciekawszych i najfajniejszych odkryć, jeśli chodzi o obiektywy do aparatów bezlusterkowych.

Fenomen Japońskiej inżynierii!

Aby zrozumieć i poczuć zamysł inżynierów z Japonii, przede wszystkim polecam obejrzeć film reklamujący magnetyczne zaślepki do obiektywów z Serii “I”.

Na początku widzimy w nim pracownika upuszczającego dekielek na ziemię i skrupulatnie liczącego ilość upuszczeń. W następnym ujęciu kolejny z inżynierów  opowiada o ekskluzywnym produkcie. Wszystko wydaje się fachowe i poważne do momentu, w którym wchodzi muzyka i film nabiera komicznego rozpędu. Trzeba oczywiście dodać, że wszystkie osoby występujące w filmie są faktycznymi pracownikami firmy. Końcowy wniosek jest jeden – Sigma wyprodukowała mały element, który jest bardzo ładny i praktyczny, ale przede wszystkim dający radość w użyciu!

 

Wskaźnik przyjemności?

Wracając do pierwszego akapitu, chciałbym zapytać czy spotkaliście się kiedyś z testem aparatu lub obiektywu, który mierzyłby satysfakcję z użycia takowego? Domyślam się, że raczej nie, gdyż nie jest to miara obiektywna. Każdego z nas cieszą inne rzeczy, dla jednych będzie to tylko i wyłącznie praktyczność, dla innych wygląd, a dla jeszcze innych ogólny rezultat. Ja jednak z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że korzystanie z tych obiektywów dało mi radość z fotografowania, jakiej nie czułem od dawna i składa się na to kilka rzeczy, które de facto są definicją tej serii.

LITERA I

“I” w nazwie linii ma określać trzy składniki:

– Incredible Optical Quality
– Impressive Build Quality
– Innovative user interface

To właśnie w tych trzech hasłach kryje się całą tajemnica nietypowej serii obiektywów.
Nie ma ona na celu wprowadzać nowej linii, ale wyróżniać już obecne C – contemporary, A –  Art oraz S – sport. Tak więc każda z powyższych klasyfikacji może mieć swoją wersję serii “I”.

Do tej pory powstały cztery takie szkła: SIGMA 24mm F3.5 DG DN Contemporary, SIGMA 35mm F2.0 DG DN Contemporary, SIGMA 45mm F2.8 DG DN Contemporary oraz SIGMA 65mm F2.0 DG DN Contemporary.
Wszystkie z nich należą do serii C, są zatem bardzo kompaktowe i lekkie z przeznaczeniem dla szerokiej bazy konsumentów.

Galeria SIGMA Seria I Tomasz Tołłoczko

BUDOWA

Biorąc dowolny z nich do ręki, tym co od razu zwraca uwagę jest jakość wykonania. Każdy jest w całości zrobiony z metalu, przez co nie można zaklasyfikować ich do najlżejszych w swojej klasie. Nie zmienia to faktu, że są bardzo lekkie i najcięższa z nich 65-tka waży zaledwie 180g. 

Obiektywy są dzięki temu solidne, eleganckie i szlachetne, przypominają klasyczne szkła do analogowych aparatów, co na pewno wzbudzi nostalgiczne wspomnienia u niejednego fotografa. Nie można jednak powiedzieć, że ogólny design obiektywu jest klasyczny.

Zarówno ząbkowany pierścień przysłony, jak i wcięcia na obiektywie nadają mu nowoczesny i ekskluzywny wygląd. Całości dopełnia osłona słoneczna, która także została wykonana z metalu. Wszystko sprowadza się do tego, że taki obiektyw staje się także ozdobą dla aparatu.

W praktyce: pierścień ostrości porusza się gładko i bez oporu, natomiast pierścień od zmiany przysłony jest klikający i raczej nie przekręca się, gdy maszerujemy z aparatem zawieszonym na szyi. Zatem użytkowanie obiektywu jest bardzo satysfakcjonujące dla wszystkich lubiących klasyczne rozwiązania, a wisienką na torcie jest innowacyjne zamknięcie magnetyczną przykrywką. Naprawdę nie jestem w stanie opisać radości, jaką mam każdorazowo zasłaniając obiektyw, tego po prostu trzeba spróbować!

Galeria SIGMA Seria I Tomasz Tołłoczko
Sony A7R3 + SIGMA 35mm F2.0 DG DN Contemporary | F2, 1/800 sek., ISO 100, fot. Tomasz Tołłoczko

Tak więc mamy obiektywy eleganckie, wytrzymałe, ładne i lekkie. To są pierwsze spostrzeżenia. Ale rozmiar i waga dają o sobie znać dopiero, kiedy pakujemy cały zestaw. Na co dzień używając 35mm F1.2, 14-24mm F2.8 i 85mm F1.4 przywykłem do sytuacji, w której pakując się zabieram ze sobą cały plecak. W tym przypadku, zabierając ze sobą 3 obiektywy wystarczy zawiesić aparat na szyi, a pozostałe 2 schować do kieszeni. Dopiero taki obraz działa na wyobraźnię i pozwala zobaczyć, że to naprawdę kompaktowe rozwiązanie.

Galeria SIGMA Seria I Tomasz Tołłoczko

Małe wymaga kompromisów

Wydawać by się mogło, że skoro obiektywy są tak porządnie wykonane i jednocześnie są tak małe to może ucierpieć jakość obrazu, szczególnie na matrycach wysoko pikselowych. Otóż nic bardziej mylnego. To, co jest kompromisem w całej sytuacji to faktycznie światło, np. w przypadku obiektywu 24mm dostajemy zaledwie F3.5 przy maksymalnym otworzeniu obiektywu. Tak, to ciemniej niż zoom, z kolei 35mm i 65mm mają światło 2.0. Osobiście najbardziej obawiałem się, że przez te parametry zabraknie mi plastyki, bokeh nie będzie tak ładny, a ostrość na pełnym otworze będzie przeciętna. Tu znów bardzo się rozczarowałem.

Każdy z testowanych obiektywów wyróżniał się niemalże najwyższą ostrością w swojej klasie jednocześnie zachowując piękną i miękką plastykę obrazu, okrągłe kółeczka bokeh, wysoki kontrast, świetne nasycenie kolorów, absolutny brak flar/duszków przy pracy pod słońce i ogólnie wysoką jakość obrazu!

Galeria SIGMA Seria I Tomasz Tołłoczko
Sony A7R3 + SIGMA 65mm F2.0 DG DN Contemporary | F2, 1/1000 sek., ISO 200, fot. Tomasz Tołłoczko

Zaraz, zaraz, krzyknie w tym miejscu wielu oburzonych czytelników, przecież na początku tekstu napisałeś, że obiektywy nie są najostrzejsze w swojej klasie?!
To prawda, że dziś na przykład w przypadku ogniskowej 35mm mamy cały wysyp różnego rodzaju obiektywów, z czego większość jest np. jaśniejsza niż ta z Serii “I”, a także bywają i ostrzejsze, jednak różnice w ostrości w obiektywach najwyższej klasy są na tyle niewielkie, że czasem trudno ocenić je gołym okiem ,a już na pewno się nie da w przypadku, kiedy patrzymy na nie na ekranie telefonu czy przeglądamy w Lightroomie w wielkości 18%. Podsumowując, każdy z obiektywów można śmiało określić mianem żylety, co wcale nie oznacza, że nie istnieją ostrzejsze obiektywy.

Galeria SIGMA Seria I Tomasz Tołłoczko
Sony A7R3 + SIGMA 35mm F2.0 DG DN Contemporary | F2.0 1/1250 sek., ISO 1250, fot. Tomasz Tołłoczko

To samo tyczy się autofocusa. Większość ze współczesnych obiektywów, które przyszło mi testować posiada niesamowicie sprawny i szybki autofocus. Oczywiście wyróżniający się 85mm F1.4 Art DG DN – natomiast nawet nieco wolniejsza Sigma 35mm F1.2 Art DG DN poradzi sobie w sporcie i generalnie dynamicznych sytuacjach, bez większego kłopotu. Wykrywanie oka sprawdza się w każdym obiektywie od Sigmy i w każdej sytuacji. Do testów Sigmy “I” zaprosiłem wspaniałą skaterkę Agatę Halikowską, z którą jeździliśmy po Warszawie robiąc fotki otoczenia, a także trochę tricków na desce. Wszystkie obiektywy były bardzo responsywne, szybkie i celne w łapaniu ostrości, więc naprawdę ciężko doszukać się tu jakichkolwiek wad, chyba, że nie wyobrażacie sobie niczego wolniejszego niż wspomniana 85-ka, która jest naprawdę jedyna w swoim rodzaju. Dodatkowym atutem jest cichość pracy AF, która sprawdzi się zarówno w reportażu jak i filmie.

Sigma “I” najprzyjemniejsze obiektywy!

Podsumowując, mimo bogatego rynku i faktu, że łatwo jest znaleźć jaśniejsze czy lżejsze stałki, czasami w niższej cenie, to nie ma drugiego takiego produktu jaki Sigmy “I”. Są to jedyne obiektywy stałoogniskowe w całości z metalu, wyróżniające się estetyką budowy, przyjemnością w użyciu, zapewniające przy tym najwyższe standardy w jakości obrazu.

 

Galeria SIGMA Seria I Tomasz Tołłoczko
Sony A7R3 + SIGMA 35mm F2.0 DG DN Contemporary | F8.0 1/1000 sek., ISO 12800, fot. Tomasz Tołłoczko

Cały test był dla mnie miłym zaskoczeniem na każdym kroku. Podczas pakowania się, robienia zdjęć oraz obróbki. Dodatkowo każdy z obiektywów miał w sobie coś ekstra, co sprawiało że naprawdę się wyróżniał. 65mm to nietypowa ogniskowa, coś pomiędzy 50mm a 80mm, który z łatwością może zastąpić oba, wyróżnia się spośród całej czwórki wyjątkową ostrością i przepięknym bokeh. 35mm F2 DG DN to ciekawa alternatywa dla Sigmy 35mm F1.4 i Sigmy 35mm F1.2. Przede wszystkim jest to najmniejszy i najlżejszy z obiektywów z tą ogniskową do pełnej klatki od Sigmy i jednocześnie z najniższą ceną, który w praktyce nie odbiega ani ostrością ani szybkością od pozostałych dwóch, jednak dla wielu ze względu na swoje atuty może okazać się dużo przyjemniejszy w codziennym użyciu. Sigma 24mm F3.5 wyróżnia się ostrością i niewielką dystorsją obrazu, najmniejszą spośród obiektywów szerokokątnych, które przyszło mi testować. Dodatkowym zaskoczeniem jest możliwość robienia nim zdjęć makro 1:1 oraz naprawdę niewielka koma, co sprawia, że obiektyw ten jest szalenie uniwersalny i nada się zarówno do fotografii architektury, krajobrazu, streetu czy astrofotografii.

Seria “I” to wspaniała propozycja dla wszystkich, którzy szukają radości w robieniu zdjęć stawiających na najwyższą jakość obrazu. Wszystkie obiektywy doskonale sprawdzą się w codziennych sytuacjach i podróży, gdzie rozmiar i waga mają ogromne znaczenie, jednocześnie dając profesjonalną jakość obrazu. Osobiście uważam, że 24mm, 35mm i 65mm także idealnie sprawdzą się dla każdego reportażysty, w szczególności ślubnego, który woli fotografować stałkami. To jest dokładnie taki zestaw ogniskowych, jaki jest potrzebny, a dodatkowym atutem jest możliwość zrobienia zdjęć makro. Sam zaopatrzyłem się w 24mm posiadając już 35mm F1.2 DG DN i 85mm F1.4 DG DN. Natomiast mam nadzieję w niedalekiej przyszłości dokupić 35mm F2, a F1.2 zostawić sobie na sesje i sytuacje wymagające wpuszczenia więcej światła.

Galeria SIGMA Seria I Tomasz Tołłoczko
Sony A7R3 + SIGMA 35mm F2.0 DG DN Contemporary | F4.0 1/800 sek., ISO 200, fot. Tomasz Tołłoczko
Polecamy inne, podobne wpisy