fbpx

Inspiracje

17 października 2019
I wszystko jasne! Magiczna Sigma 35mm F1.2 w rękach Tomasza Tołłoczko

I wszystko jasne! Magiczna Sigma 35mm F1.2 w rękach Tomasza Tołłoczko

Jeden Dwa. 

Dwa magiczne słowa, które sprawiają, że na samą myśl skaczę z ekscytacji. Odkąd zajmuję się fotografią ślubną, jasne obiektywy najczęściej goszczą w mojej torbie i na aparacie. Przysłona o wartości F1.2 pozwala na papierkowo-cienką głębię ostrości, a otwarcie przysłony tak szeroko gwarantuje przepiękny bokeh. Jaki jest koszt takiej zabawy?

Przede wszystkim większość obiektywów ze światłem F1.2 ma bardzo, bardzo, baaaardzo wolny auto focus. Jeżeli w ogóle go posiada. Kolejną sprawą są niedoskonałości optyczne. Rzadko kiedy obiektyw, który deklaruje tak jasne światło, nadaje się do użytku przy maksymalnym otworze. Zdjęcia są mydlane, a dodatkową przeszkodą jest ogromna aberracja chromatyczna. Ostatnią wadą tego rodzaju obiektywów jest oczywiście waga, na którą ciężko cokolwiek poradzić oraz cena, którą trzeba za nie zapłacić.

Mając na uwadze wszystkie wymienione problemy, już na początku chciałbym zaznaczyć, że SIGMA poradziła sobie z nimi w niewiarygodny sposób i stworzyła naprawdę jedyny w swoim rodzaju, doskonały i oryginalny obiektyw. Przeczytajcie i oceńcie sami!

Konstrukcja obiektywu SIGMA 35mm F1.2 A DG DN

Jakość wykonania nie będzie zaskoczeniem dla posiadaczy obiektywów z linii Art. Tak, jak w przypadku innych obiektywów z tej rodziny, możemy liczyć na solidne wykonanie i eleganckie, czarne wykończenie całości. Szeroki pierścień ostrości porusza się odpowiednio ciężko i płynnie. Możemy też liczyć na ochronę przed wilgocią i kurzem, ponieważ obiektyw został solidnie uszczelniony. Dodatkowym atutem są powłoki hydrofobowa i oleofobowa, które utrudniają zabrudzenie przedniej soczewki. Ponadto warto zauważyć, że soczewka jest wyjątkowo duża (średnica filtra to aż 82mm), więc łatwo ją dotknąć palcem, chwytając za aparat powieszony na szelkach. Zastosowanie powłok umożliwia łatwiejsze czyszczenie.

To, co odróżnia obiektyw SIGMA 35mm F1.2 A od pozostałych Artów, to przede wszystkim pierścień przysłony na obiektywie, który został wykonany na wzór klasycznych obiektywów. Jest to funkcja, która sprawdza się przy aparatach bezlusterkowych. Jednak nie przypadła mi do gustu. Wiadomo – każdy lubi co innego. Z myślą o tych, którzy lubią takie pierścienie, wdrożono opcję zmiany ustawienia przysłony z „klikającej” na płynną i odwrotnie. Trzeba jednak zauważyć że zewnętrzny pierścień sterowania przysłoną, ustawiony w trybie sterowania płynnego bardzo się przyda tym wszystkim, którzy poza zdjęciami realizują nagrania video.

Obiektyw składa się aż z 17 elementów w 12 grupach i przysłony kołowej, która posiada 11 listków. Wszystkie te elementy odpowiadają za niezwykły bokeh i jakość obrazka, ale nie da się ukryć, że również za wagę obiektywu, która wynosi 1090 g.

1.2 w praktyce

Przeważnie pracowałem z obiektywem SIGMA 35mm F1.2 w połączeniu z aparatem Sony A7 RIII. Już na wstępie szybkość i celność AF powaliły mnie na kolana. Wiadomo, że najnowsze Sony posiadają opcję wykrywanie oka i niesamowicie sprawny Auto Focus w trybie Continuous, ale w najśmielszych oczekiwaniach nie podejrzewałem, że nie będę w stanie odczuć różnicy w ostrzeniu pomiędzy SIGMA 35mm F1.2 A, a SIGMA 35mm F1.4. Co więcej, mam wrażenie, że 1.2 była minimalnie szybsza! Niestety, nie jest to coś, co mógłbym zmierzyć. Z całą pewnością mogę jednak powiedzieć, że jest to najszybszy obiektyw ze światłem 1.2, jaki miałem w rękach.

Najlepszym przykładem są zdjęcia reportażowe, które wykonywałem obiektywem SIGMA 35mm F1.2. Byłem w ruchu i łapałem poruszających się przechodniów, którzy przemieszczali się razem ze mną. Wrażenie robi nie tylko to, że byłem w stanie wyostrzyć, ale także to, że obiektyw bardzo szybko wykrywał oko. Ostrzył w punkt. Myślę, że jest to szalenie ważny aspekt szczególnie dla fotografów pracujących przy sesjach rodzinnych i dziecięcych, podczas których modele potrafią być wyjątkowo żywotni. W aparatach bezlusterkowych nie ma czegoś takiego jak ewentualna kalibracja więc.. bajka !

Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko

Na reportażu ślubnym

To nie jest sekret, że jestem jednym z tych fotografów, którzy lubią fotografować większość dnia ślubu na w pełni otwartej przysłonie. Nie lubię kompromisów. Kiedy szkło deklaruje maksymalną wartość przysłony o wartości F 1.2, to chcę używać 1.2. Nie chęć być zmuszany do przymknięcia przysłony do F1.8, czy wręcz F2.0. Nowa SIGMA 35mm F1.2 nie zna kompromisów. To, co zaskakuje to nie tylko fenomenalna ostrość w centrum kadru, ale przede wszystkim w jego brzegach. To czyni ten obiektyw naprawdę wyjątkowym w swojej klasie i odróżnia go od pozostałych o tej samej ogniskowej. Ponadto to właśnie czyni go jednym z najostrzejszych obiektywów w swojej klasie! Dla przykładu poniżej przedstawiam zdjęcie wykonane aparatem Sony A7R IV, którego matryca posiada aż 61 milionów pixeli, a mimo to ostrość pozostaje bez zarzutu.

Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko

Poniżej zdjęcie z sesji, na którym możecie zaobserwować, jak ostry jest ten obiektyw. Spójrzcie tylko na listki na brzegach kadru!

Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko

Ostrość na brzegach kadru jest ważna między innymi przy zdjęciach grupowych. Tomek, ale jak to grupowe na F1.2??? Otóż podobne zdjęcia zazwyczaj wykonuję na grupkach od 2 do 6 osób. Ustawiam wszystkich gości w jednej płaszczyźnie, dzięki temu pozostają oni w obrębie głębi ostrości, natomiast tło jest ładnie rozmyte. Dzięki tej metodzie zdjęcia są bardzo plastyczne, a przy okazji elementy w tle, które często mogą wpływać niekorzystnie na odbiór zdjęcia, są nieostre. Niestety, nie mogę zabłysnąć przykładem takiego zdjęcia ze względu na RODO, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że obiektyw SIGMA 35mm F1.2 jest moim nowym obiektywem do tego rodzaju zdjęć.

Jest jedyny w swoim rodzaju! Tak, istnieją inne szkła z ogniskową 35mm i światłem F1.2, ale nie znam żadnego, które byłyby wyposażone w autofocus oraz wspominaną wyżej niesamowitą ostrość. Właśnie to czyni ten obiektyw wyjątkowym. W mojej opinii zdjęcia wykonane na F1.2 znacząco różnią się od tych wykonanych na F1.4. Przede wszystkim otrzymujemy znacznie większą separację obiektu od tła. Poza tym nowa SIGMA posiada niezwykły bokeh, co zawdzięcza swojej 11-listkowej przysłonie. W rezultacie otrzymujemy obrazek oryginalny, który nawet delikatnie “się kręci” – inaczej nazywany swirl bokeh.

Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko
Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko
Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko

Krążki bokeh są idealnie okrągłe w centrum kadru i tworzą plastyczne łezki na jego brzegach.

Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko

Obiektyw zachowuje się doskonale, jeżeli skierujemy go pod światło. Nie mogę powiedzieć, że aberracje chromatyczne nie występują w ogóle, natomiast jak na przysłonę F1.2 są minimalne. Obiektyw trzyma kontrast nawet w ekstremalnych sytuacjach i doskonale koryguje wszelkie odblaski. Co ciekawe przy przysłonie F1.2, kiedy światło wpada pod odpowiednim kątem, uzyskujemy flarę w ciekawym kształcie. Po przymknięciu przysłony flara znika. Jedyną wadą optyczną jest winieta. Jednak zlikwidowałem ją za pomocą jednego kliknięcia w Lightroomie.

Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko
Galeria SIGMA Tomasz Tołłoczko

Słowo na koniec. Jak sobie poradził obiektyw SIGMA 35mm F1.2 ?

Nowa SIGMA to niesamowicie ciekawy obiektyw w charakterze rysunku oraz w niemalże idealnych parametrach optycznych. Jest świetny jako obiektyw uniwersalny, portretowy, do reportażu, ale także na wakacje i do pracy.

Posiadacze obiektywów SIGMA 35mm F1.4 na pewno zadają sobie teraz pytanie: czy warto robić upgrade? Cóż, to sprawa indywidualna, ale dla tych, którzy cenią sobie wagę, 1.4 zawsze będzie lżejsze. Natomiast Ci z Was, którzy zwracają uwagę na ciekawą głębię i wachlarz możliwości, F1.2 będzie jedynym słusznym wyborem. Ja zaliczam się właśnie do tego grona !

Poniżej przedstawiam pozostałe zdjęcia z sesji z Julką i Łukaszem.

Polecamy inne, podobne wpisy